5tc
W końcu śmiało mogę powiedzieć, ze szok związany z ciąża i jej akceptację mam za sobą.
Kolejnym etapem jest ciągły strach o to, czy aby na pewno w tej ciąży pozostanę. Każdej nocy kładę się spać po cichu dziękując, że nie mam żadnych niepokojących objawów świadczących o tym, że dzieje się coś złego. Każda „wizyta” w toalecie napędza mnie strachem, że zobaczę coś, czego zobaczyć nie chcę. Kiedy nie mam mdłości następuje wielka panika, od razu zaczyna się szperanie w internecie i analizowanie wszystkiego po kolei, a fakt, że pierwszą poważną wizytę u lekarza mam za trochę ponad 2 tygodnie jeszcze bardziej to wszystko napędza...
W takich momentach biorę głęboki oddech i staram się uspokoić, w końcu tych wartych interwencji objawów nie mam, wiec po co sama się nakręcam? Jedyna odpowiedz jaka mi przychodzi do głowy to taka, że po prostu tak jest i na pewno nie ja jedyna przez to przechodzę. To normalne, że już od samego początku włącza nam się ten „tryb matki”, który chyba juz nigdy nas nie opuści :) W końcu dzieci- nawet dorosłe- zawsze pozostaną naszymi dziećmi, o które zawsze będziemy się martwić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz